sobota, 6 kwietnia 2013

Spoilować każdy może...

No właśnie, tylko po co?

Karolina Nieckarz



Kiedy w komentarzach na niektórych portalach widzimy coś takiego:
lub takiego:
albo:

Nasz organizm reaguje przyspieszeniem oddechu i bicia serca. Nadnercza produkują niezbędną do przetrwania adrenalinę, a życie zaczyna ulegać przewartościowaniu.
No dobrze, może przesadziłam. Ale chyba jednak zgodzimy się w kwestii, że spoilery potrafią nas nieźle zirytować.


Spoiler, w znaczeniu medialnym, to informacja dotycząca np. fabuły filmu, książki, gry komputerowej, której ujawnienie psuje odbiorcy przyjemność obcowania z dziełem. Tym bardziej, kiedy tyczy się, chociażby, rozwiązania zagadki kryminalnej, śmierci bohatera, czy niespodziewanego zwrotu akcji. Sama praktyka spoilowania nie jest żadną nowością. Można sobie tylko wyobrazić naszych antycznych przodków, którzy musieli mieć niezły ubaw, ujawniając rodzinne powiązania w Królu Edypie lub odkrywając odpowiedź na zagadkę Sfinksa nieświadomym towarzyszom (tak! Łamigłówki również można spoilować!). 

Samo określenie spoiler powstało wraz z rozwojem mediów, a przede wszystkim Internetu. Swoją nazwę zawdzięcza angielskiemu słowu spoil – psuć, niszczyć. I jest ciekawym zjawiskiem, któremu warto przyjrzeć się bliżej, ponieważ... spoilowanie może przynosić frajdę!

Czy muszę dodawać, że zazwyczaj cieszą się jedynie spoilujący? Taki troll, a naukowo określając: popsuj-zabawa* cieszy się świadomością, że jego informacja wzburzyła krew w innych użytkownikach.
Użyłam słowa zazwyczaj, ponieważ zdarzają się przypadki, kiedy to odbiorcy celowo narażają się na kontakt ze spoilerem. Jako przykład można podać odcinki popularnych w sieci oraz TV programów, które twórcy poświęcają zdradzaniem fabuł filmów. Wśród nich:

 - Daniel Tosh, prowadzący show Tosh.0 w amerykańskiej telewizji i jego seria Spoiler Alert. Jeden z odcinków poświęcił spoilowaniu arcydzieła kina europejskiego - Ludzkiej stonodze

- gwiazdy Internetu: The Fine Bros, od czasu do czasu spoilujący filmy na czas (wiadomo, większa dynamika, napięcie i w ogóle) - 50 Movie Spoilers of 2012 (Oscar Edition!)

- oraz oczywiście... Człowiek Spojler (pozostawmy bez komentarza ten fatalny błąd ortograficzny w nazwie). Postać wygenerowana przez jednego z przedstawicieli konkurencyjnego bloga, dzieciaka McLuhana, stale publikująca na facebooku karygodnie bezczelne spoilery.

Wydaje się to niewiarygodne, ale SĄ ludzie, którzy czerpią przyjemność z psucia sobie seansu kinowego i odwiedzają powyższe linki. Zdumiewające! Pamiętajmy jednak, że przed spoilerami można starać się uchronić! Netykieta nakazuje użytkownikom, by wpisy, w których zawarli spoilery uprzednio oznaczali. Ten sposób powinien być nam znany:


Innym wyjściem, bardziej ekscytującym, jest kodowanie informacji za pomocą szyfru ROT13. Ponieważ opisanie działania całego algorytmu zajęłoby dużo miejsca - teoretyków odsyłam do przeglądarki internetowej, a praktykom proponuję, by używając tej strony, rozkodowali moją tajną wiadomośćOehpr JvyyvF wrfg qhpurz
(spoilowanie to czasem, rzeczywiście, całkiem niezła zabawa!)

Sympatykom serwisu YouTube polecam natomiast pożyteczny portal, która pozwala odtwarzać materiały, bez komentarzy użytkowników. Wiadomo – najłatwiej jest po prostu ich nie czytać (tym bardziej, kiedy wyszukiwaliśmy coś, dopisując magiczne słowa cały film), ale czasem sam wzrok tak jakoś sam poleci... i seans zepsuty.

Spoilowanie to nieodłączne zjawisko, które towarzyszy nowym mediom. Na koniec zostawiłam przykład – podobno, jak dotąd - najbardziej spektakularnego psucia zabawy w historii Internetu.
Pamiętacie reality-show Robinsonowie? Przygody grup szczęśliwców walczących o przetrwanie i pieniądze w najdalszych zakątkach Ziemi, elektryzowały widzów na całym świecie. Najzagorzalsi wielbiciele tego programu, wręcz szpiegowali twórców i uczestników show, by odkryć wszystkie sekrety związane z produkcją, zanim ona trafi do emisji. Wyniki swoich działań przedstawiali w sieci. Używano zdjęć satelitarnych, analizowano masę ciała uczestników. A wszystko po to, by wiedzieć wcześniej od innych. Po to, by choć przez chwile poczuć się wyjątkowym. Czy taki jest rzeczywiście cel spoilowania? Zjawisko związane z  Robinsonami opisał Henry Jenkins w swojej książce Kultura konwergencji, w rozdziale Spoilowanie programu Robinsonowie: anatomia wspólnoty wiedz. Polecam dociekliwym!

 --------------------------------------------------

*termin wprowadził Johan Huizinga w książce Homo ludens

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz