niedziela, 17 marca 2013

NOWE MEDIA, CZYLI...?

Nowe - stare media

Kamil Kalbarczyk




Zacznijmy od spojrzenia na powyższą reprodukcję. Widzimy Lekcję anatomii doktora Tulpa - obraz siedemnastowiecznego malarza Rembrandta. Czy rzeczywiście? Zasadniczo, patrzymy w tej chwili na tysiące pikseli w różnych kolorach, które niedoskonałość naszych oczu łączy w dobrze znany obraz. Pytanie, czy to, z czym mamy do czynienia, jest medium nowym, czy starym? Nie jest to wcale takie jednoznaczne. Obraz Rembrandta jest medium starym, tradycyjnym środkiem przekazu, którego treść dostarczona jednak została za pośrednictwem medium nowego, a więc Internetu. Ale…Czy opowyższym obrazku, jako nowym medium, świadczy tylko to, że patrzymy na niego na ekranach a nie w muzeum? Podstawowym wyznacznikiem nowych mediów nie jest sposób, w jaki dociera ono do odbiorcy, ale to, jaki stosunek ma do niego odbiorca i jak je wykorzysta.

Znawca mediów Lev Manovich zauważa, że nawet tak znaczące wynalazki jak prasa drukarska czy fotografia, chociaż diametralnie zmieniły funkcjonowanie w świecie, swoim obszarem nie objęły tak licznych dziedzin życia jak komputer i Internet. Według Manovicha o nowomedialności, która charakteryzuje szeroko pojętą kulturę komputerowo-internetową, zdecydowała mnogość funkcji i możliwych zastosowań, dostrzeżonych i wykorzystanych przez człowieka. Nowe media nie służą tylko do dystrybucji danych - objęły one swoim zasięgiem także ich tworzenie, przetwarzanie i przechowywanie. Co więcej, Internet, dziś niemal tożsamy z komputerem, stał się miejscem spotkania prawie wszystkich, innych mediów i jednocześnie niemal jedyną przestrzenią dla rozwoju nowych form medialnych. Komputery przygarniają stare media, jednak stawiają im warunki. Każde medium musi się przystosować do zasad obwiązujących w uporządkowanym, cyfrowym świecie komputerów i przestrzeni wirtualnej.

Wróćmy do obrazu Rembrandta. W procesie przejścia od tradycyjnego medium, jakim byłby w tym wypadku obraz wiszący na ścianie, do medium nowego, czyli komputerowej reprodukcji, możliwej do oglądania w tym samym czasie przez nieograniczoną liczbę widzów następuje szereg procesów, zasadniczo zmieniających interesujący nas obiekt. W toku digitalizacji z medium analogowego, staje się ono medium cyfrowym, którego struktura przestaje być formą materialną - zastąpiona zostaje kodem cyfrowym, którego ekspresję możemy oglądać na ekranie. Tak więc, każde z mediów, które chce funkcjonować w owej nowoczesnej sferze, musi poddać się temu restrykcyjnemu procesowi.


Z jednej strony nowe media oferują niezwykłą atrakcyjność, skupiając w jednym miejscu, treści, które w tradycyjnej formie potrzebowałby wielu innych środków przekazu. Z drugiej strony, z procesem digitalizacji wiąże się nieodwracalna utrata jakości. Każde medium ma swoją specyfikę - swoje lepsze i gorsze strony. Oglądając prawdziwy obraz z bliska, obcujemy z pierwotną formą, która nie składa się tylko z warstwy wizualnej. Dotykając autentycznej Lekcji anatomii doktora Tulpa możemy zanalizować sposób nakładania farby, zbadać chropowatą powierzchnię dzieła, powąchać je etc. Nowomedialna reprodukcja, składająca się pewnej ilości pikseli, ogranicza percepcję wyłącznie do „zobaczenia”. Odziera zatem treść malowidła ze znacznej części jego warstwy formalnej. Nowe media, oczywiście, deklarują mnogość innych funkcji i zalet, jak choćby ogólna dostępność i wariacyjność. Obserwując reprodukcje obrazu Rembrandta możemy jednocześnie słuchać muzyki, oglądać film, czytać gazetę i rozmawiać ze znajomymi. Jednak coś za coś. Mamy wszystko, lecz wszystko jest uśrednione. Żeby dokładnie obejrzeć obraz, należy pojechać do muzeum, aby w pełni delektować się dźwiękiem wiolonczeli trzeba pójść na koncert, żeby przeprowadzić poważną konwersacje warto porozmawiać z kimś z cztery oczy. Ale…Ile z tych rzeczy rzeczywiście robimy? Niewiele. Internet oferuje wszystko. W dzisiejszych czasach jakość przestaje mieć znaczenie. Ważniejsze są czas, ilość, dostępność oraz różnorodność. Te wszystkie cechy charakteryzują nowe media, które w znacznym stopniu są zdigitalizowanymi mediami tradycyjnymi. Wydaje się, że kultura komputerowo-internetowa będzie zmierzała właśnie w tę stronę – skupiania wszelkich rzeczy w jednym miejscu, ujednolicania i uniwersalizowania ich. Wiąże się to ze znacznym upraszczaniem życia, do czego w istocie wszyscy dążymy. Czy jednak dojdziemy w pewnym momencie, do punktu, kiedy to szeroko rozumiany komputer (dzisiejsze telefony, iPady, notebooki to różne modyfikacje systemów komputerowych) zastąpi wszelkie media tradycyjne, lub co więcej naturalną interakcję między ludźmi?

Nie chcę snuć zbyt pesymistycznej wizji, gdyż można byłoby zarzucić mi niekonsekwencję, Zamiast przelewać swoje myśli na papier (stare medium) lub wygłaszać to osobiście (naturalna interakcja), piszę to na blogu, który jest tworem stricte nowomedialnym, bowiem nie ma swojego odpowiednika analogowego, tak jak jest to np. w przypadku przytaczanego obrazu Rembrandta. Nie widzę sensu powstrzymywania internetowej rewolucji, jednakże niejednokrotnie odnoszę wrażenie, że nader często ludzie traktują scyfryzowane media analogowe jako finalny przekaz, nie zaś jako drogę do odnalezienia oryginału.


4 komentarze:

  1. Gdyby ktoś nie miał okazji zobaczyć obrazu Rembrandta w internecie nie zobaczyłby tego obrazu prawdopodobnie nigdy. Za to, oglądając i zakochując się w obrazie na ekranie monitora może zechcieć zobaczyć na własne oczy dzieło. To jest niesamowity plus nowych mediów.
    Już w samym ich obrębie podobnymi zasadami kieruje się piractwo (muzyki i filmów). Jest bowiem udowodnione, że zamiast zmniejszać, zwiększa wpływy ze sprzedaży.
    Gdyby ktoś nie ściągnął sobie jakiejś płyty z muzyką, nigdy nie mógłby pójść na koncert itd.
    A co jest lepsze? Słuchanie wiolonczeli w świetnej jakości (nie mp3 320 kb/s) na dobrym sprzęcie i dobrych słuchawkach czy na żywo z fatalnym nagłośnieniem? Wszystko zależy od warunków w jakich przychodzi nam obcować z kulturą... i zazwyczaj (zazwyczaj, bo Rembrandt) nie ma znaczenia czy to robimy za pośrednictwem starych, czy nowych mediów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jędrzej, masz rację, ale piszesz " Za to, oglądając i zakochując się w obrazie na ekranie monitora może zechcieć zobaczyć na własne oczy dzieło. To jest niesamowity plus nowych mediów." -> tak to chyba jest głowny cel cefryzacji dzieł sztuki. Jasna/ sprawa, ze wiekszosc z nas nigdy nie zobaczy na zywo Rembrandta. Chodzi jednak o to, że niektórzy traktują taką scyfryzowana wersje jako tę właściwą. Nie interesuje ich oryginał. Widzą taka reprodukcje i mówią - ok wystarczy znam obraz. a gruncie rzeczy takie dwa wizerunki roznią sie zasadniczo, to troche jak zdjęcie budynku czy rzeźby.-> Czyli mamy widoczne ograniczenie tresci jaką niesie ze sobą dzieło. Skupilem się akurat na malarstwue gdyż ono jest chyba najbardziej pokrzywdzone przez reguły nowych mediów (choć jednoczesnie, bez nich, chyba juz nikt nie wiedziałby jak dany obraz wygląda). Ale przyznaje Ci racje co do muzyki, czasem cyfrowa wersja dźwieku może być rownie dobra lub nawet lepsza od oryginału:) /KK

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie, więc moja teza jest taka, że nowe media są przychylne malarstwu a nie inaczej. Nikogo nie zmusisz do zachwycania się sztuką. Jeśli komuś wystarczy oglądać je na ekranie monitora to trudno... być może nawet nigdy by go nie zobaczył i nic by się nie stało. A Ci co są zainteresowani sztuką i tak będą dążyli do zobaczenia oryginału.
    To tak jakby powiedzieć, że Nowy Jork jest pokrzywdzony, bo ludzie wolą zobaczyć sobie zdjęcia w necie niż tam pojechał i przez to jest mało turystów. Kto będzie chciał i tak pojedzie, a Ci co włączyli zdjęcia nigdy nawet by o tym nie pomyśleli a jednak internet pozwolił im choć troszkę popatrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie chodzi mi o hejtowanie nowych mediów i mówienia, że są nieprzydantne i złe, bo niekiedy przeinaczaja prawdziwy przekaz. Chciałem zasygnalizowac, że nie sa one doskonałe i wsumie zadowalamy się czymś uśrednionym - często uznając za cos doskonałego. A tak nie jest. Uważam, że nowe media za bardzo ujednolicaja i splaszczają przyjete i zdigitalizowane media analogowe. Tutaj jest pewien problem

    OdpowiedzUsuń