czwartek, 30 maja 2013

Wielki Brat patrzy

Czyli przestrzeń powiększona
~Oskar Wanat~


Czas wyłożyć karty na stół. Otóż, Panie i Panowie, jesteśmy obserwowani. Właśnie tak. Inwazja komórkowych kamerek oraz ulicznego monitoringu spowodowała, że wszyscy nieustannie podlegamy filmowaniu. Świadomie i nieświadomie. W dzień i w nocy. 


 


Oczywiście, taki stan rzeczy to błogosławieństwo dla paparazzich - skandaliczne, robione z ukrycia zdjęcia gwiazd przyłapanych w żenujących sytuacjach są Złotym Graalem portali plotkarskich. To przecież głównie nagranie z kamery znajdującej się w policyjnym wozie pogrążyło niedawno wykłócającą się z funkcjonariuszem i pijaną Reese Witherspoon, którą oburzyło zatrzymanie jej prowadzącego pod wpływem alkoholu męża. Zmasowany monitoring jest też kluczowym czynnikiem budującym coś, co Lev Manovich nazwał przestrzenią powiększoną (ang. augmented space), mając na myśli „fizyczną przestrzeń, na którą nakłada się dynamicznie zmienna informacja”. O co chodzi? Takim fizycznym nośnikiem zmiennych, najczęściej multimedialnych informacji, są smartfony – pobierające potrzebne dane z fizycznej przestrzeni komórkowej, spersonalizowane, nastawione na indywidualny odbiór, przekazujące często różne treści każdemu użytkownikowi - zależnie od kraju jego pochodzenia czy też aktualnego położenia geograficznego.
Monitoring, rozumiany nie tylko jako nagranie video, ale także określenie czyichś preferencji oraz współrzędnych aktualnej lokalizacji (chociażby przy pomocy GPS), przetwarza fizyczną przestrzeń oraz jej użytkowników na dane. Z tych danych korzysta tajemniczy „ktoś”, któremu pozwalamy ograniczać naszą prywatność. Sztandarowym przykładem kolekcjonera danych jest oczywiście Facebook. I tu pojawia się ciekawa sprawa: na to ograniczenie prywatności godzimy się najczęściej dobrowolnie. Trudno przewidzieć, jak zjawisko to rozwinie się w przeciągu najbliższych kilku lat, ale całkiem możliwe, że będzie kiedyś poważnym problemem: w końcu poczucie utraty kontroli nad swoimi poczynaniami od zawsze prowadziło do buntu.

Kilka dni temu zaprezentowano w końcu nadchodzącego następcę Xboxa 360 – Xbox One. Ujawniono przy tym, że konsola sterowana będzie za pośrednictwem komend głosowych, na które reagować ma dołączony do niej Kinect. W związku z tym teoretycznie daje jej to nieprzerwaną możliwość rejestrowania wszystkiego, co słyszy w pokoju, w którym stoi konsola. Oczywiście przedstawiciele Microsoftu zapewniają, że urządzenie można ustawić tak, by reagowało tylko na dokładne polecenia. Ale jak będzie naprawdę? Czas pokaże, jednakże w tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak przypomnieć sobie proroczą piosenkę z 1984 roku:




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz