niedziela, 23 czerwca 2013

Hiperświat

*Karolina Przeklasa*


Recenzja rozprawy:
W. Welsch, Sztuczne raje? Rozważania o świecie mediów elektronicznych i innych światach, tłum. J. Gilewicz, [w:] M. Hopfinger (red.), Nowe media w komunikacji społecznej w XX wieku Antologia, Oficyna naukowa, Warszawa 2002, s. 461-471

Prof. Dr. Wolfgang Welsch jest jednym z czołowych teoretyków postmodernizmu. Ten niemiecki filozof i teoretyk sztuki obecnie pracuje na uniwersytecie w Jenie. Obecnie zajmuje się opracowaniem ścisłej koncepcji ewolucji człowieka, uwzględniającej zarówno aspekty biologiczne jak i kulturowe.[1]

W swojej rozprawie autor zastanawia się nad tym, czy istnieje rozróżnienie na świat realny i sztuczny, czy przestrzeń wytwarzana przez elektroniczne media jest rzeczywistością inną i niezależna od tej materialnej. Podejmuje również problem tego, czy współcześnie powinniśmy opowiedzieć się po którejś stronie – za sztucznymi rajami, które są spełnieniem marzeń Baudelaire'a o „pędzie ku nieskończoności”, czy McLuhana o powrocie do stanu sprzed wierzy Babel, gdy każdy może porozumieć się z każdym w wielkiej globalnej wiosce lub za materią i cielesnością, odrzucając to co nieprawdziwe na rzecz namacalnego uniwersum.

Aby mówić o rzeczach skomplikowanych Welsch zaczyna od ustalenia czym świat tak naprawdę jest. Posiłkując się dokonaniami filozofii zarówno współczesnej, jak i tej dawniejszej (pojawia się, chociażby, wiecznie żywy Kant), ustala, że świat jest konstruktem oraz, że mamy do czynienia z mnogością światów, uwarunkowaną relatywnym poznaniem.

Bardzo ważnym wnioskiem autora jest to, że nie ma czegoś takiego jak świat „sztuczny” oraz „naturalny” - istnieją jedynie stopnie sztuczności światów, przy czym mogą one istnieć tylko, jeśli będziemy je rozpatrywać w jakiejś relacji. Gdy podejmujemy więc dyskusję na temat rzeczywistości medialnej, musimy ją rozpatrywać w kontekście rzeczywistości niemedialnej, patrząc na obie przez pryzmat tej drugiej, obserwując jak na siebie wpływają i z czego wynika to, że jedna wydaje się mniej prawdziwa, od drugiej. Powstawanie kolejnych światów jest procesem ewolucji Galaktyki Gutenberga (z resztą autor często odwołuje się do McLuhana, jawnie zachwycając się jego ideami).

Welsch stara się wyznaczyć cechy ontologiczne świata komputerów. Przede wszystkim są to według niego:
- hiperprędkość – momentalność powstawania zjawiska, jak i jego zanikania;
- brak rozróżnienia na „zjawisko” i „istotę” - cała treść rzeczowa obu sfer jest identyczna, ponadto np. dokonując zmian w dokumencie tekstowym, pracujemy nad „zjawiskiem”, który jest tożsamy „istocie”, zmieniając to pierwsze, przekształcamy drugie. Istota jest kopią zjawiska;
- nieograniczony zasięg – dzięki poprzedniej cesze, świat cyfrowy podlega ciągłym mutacjom, innowacjom, rozgałęzieniom, dzięki czemu jest nieskończenie rozległy;
- zmienność i przejściowość.

Filozofia mediów jest więc antyklasyczna, bardzo podobna do przekonań Derridy czy Deleuza. Ponadto współczesna myśl filozoficzna nie odcina się od mediów, traktuje je jako integralną część świata.

Autor wybiera drogę, którą konstytuuje już na samym początku rozprawy, potem tylko posiłkując się konkretnymi przykładami oraz wprowadzaniem kolejnych filozoficznych dowodów na to, że jest to wybór jedynie słuszny. Istniejemy więc w kilku światach naraz, które są mniej lub bardziej sztuczne, każdy kolejny, gdy powstaje, modeluje też te wcześniejsze. Nie możemy odmówić światowi medialnemu tego, że wpływa on na nasze pojęcie estetyki, bliskości, tego, że ingeruje w nasze pojęcie na temat tego, co jest realne, a co nie. Sztuczne raje jednocześnie niosą nam środki do przeinterpretowania rzeczywistości, jak i ponownego odkrycia wartości zapomnianych, takich jak: powolny tryb, rozmowa i dotyk w świecie materialnym, zawiłości. Kwituje wszystko dwoistością nowoczesności – kartezjańskiej pochwały nauki przenikającej się z powrotem do wartości humanistycznych w stylu Montaigne'a. Według mnie wykazuje niezwykłą otwartość umysłu i przejrzystość spojrzenia. Nie kwestionuje świata medialnego, mimo że odrobinę odziera go z „niebiańskości”, potrafi wyjść poza świat materialny, jednocześnie pozostając jego częścią. W trochę zachowawczy sposób opowiada się za symultanicznym przyjęciem „tak” i „nie”, za ciałem i myślą, za wzajemnym oddziaływaniem – ale możliwe, że jest to jedyna racjonalna pozycja w świecie, który jest rozgałęziony na wiele rzeczywistości, niczym (och, media, media!) tekst na Wikipedii obsiany hiperłączami.  

[1] http://www2.uni-jena.de/welsch/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz